day 59.


mam ochotę zrobić obecnie coś bardziej konstruktywnego, niż monotonne przeglądanie tumblr'a i innych tego typu stron. ale jestem zmęczona po ponad 7 w szkole, 2h basenu, 2 odcinkach House'a i oglądaniu filmu z rodzicami. na rysowanie jest za ciemno, bo inaczej obudziłabym wszystkich, opowiadania w tym momencie nie chce mi się pisać, mimo iż mam pomysły, następny film chyba sobie odpuszczę. mogłabym odpowiedzieć na wiadomości i napisać komentarze, bo znów zalegam, ale jest to chyba obecnie najmniej ważną rzeczą w moim grafiku. może poszukam dobrego gatunkowo yaoi [to zajmuje sporo czasu, patrząc na moje wygórowane standardy], obejrzę kolejny odcinek anime zalegającego na mojej liście, napiszę do kogoś, pobawię się w photoshopie lub pójdę spać. i tak mam zamiar jutro odsypiać cały ten tydzień, więc jeśli ktoś zacnie postanowi mnie obudzić z jakiegoś iście bezsensownego powodu, to obiecuję, że jego zdrowie jak i stan psychiczny znacznie się pogorszy.

gdy patrzę na rdzenne zachowania tutejszej ludności, to marzę jedynie o szybkiej ewakuacji z terenów na których przyszło mi mieszkać, wliczając w to zerwanie kontaktów ze wszystkimi osobami, które dalej widzą tu swoją przyszłość. brak przywiązania do miejsca zamieszkania jest u mnie bardzo ceniony. cóż... jak na razie zaobserwowałam to u garstki osób, które i tak uważane są za te 'nie stąd'. powodzenia dla X tysięcy mieszkańców ziemi "śląska cieszyńskiego" [jak ja kurewsko nienawidzę tej nazwy oraz wszystkiego co się z tym wiąże.] zero poczucia jakiegokolwiek przywiązania, tradycji, czy nawet patriotyzmu. i dobrze mi z tym. przynajmniej znam swoje spojrzenie na te tematy, które z palca wyssane nie jest. zdania póki co nie mam zamiaru zmieniać. bo dla tego co jest obecnie... nie watro.

nienawidzę gdy ktoś zbyt narusza moją przestrzeń osobistą.
nienawidzę kontaktów 'cielesnych', że tak to ujmę, chyba że sama na nie pozwolę.
więc trzymać ręce przy sobie, albo je połamię.
[nawiązanie do dzisiejszego basenu, choć nie tylko.]


~ mój skarb powinien pojawić się w poniedziałek ♥ chcę!

listening to:
~ the GazettE - DISTRESS AND COMA


day (56,57) ~ 58.


~ happy birthday to me ~

nie czuję się dziś w ogóle, więc podaruję sobie mentalne, emocjonalne, socjalne, głębokie etc. przemyślenia.
ha ha ha. urodziny. najlepszy sposób na zobaczenie, jak fałszywi potrafią być ludzie ♥
nie wszyscy, ale 75% dzisiejszych 'życzeń' to czysty przykład odruchu warunkowego.

dziękuję tym osobom, które naprawdę pamiętały. nawet za zwykłe 'najlepszego'. wiedziałam które to.

rzygam słodyczami. tak trudno pomyśleć, że zamiast kremowego tortu bardziej wolę dużą pizzę? >.<

~  . . .  ~

na przemian mam łzy na pliczkach, chce mi się krzyczeć z wściekłości i irytacji, objeżdżam każdego kto do mnie podchodzi, a słuchając ludzi pieprzących od rzeczy po drugiej stronie słuchawki staram się zachować gładką barwę głosu. tylko przed chwilą ta trochę się złamała podczas telefonu od M. i pytania o moje samopoczucie. ale mniejsza.

nic nigdy się nie dzieje. a ja wcale nie proszę nikogo mi bliższego o chwilę rozmowy. absolutnie.
przecież wszyscy są zmęczeni. ok. to moja wina. dobrze mi tak. dziękuję za troskę.
nienawidzę tego dnia. jaka w nim niby wyjątkowość.


listening to:
~ Moi Dix Mois - Monophobia



day 54-55.



zastanawiam się czasem, kim dana osoba jest dla innych osób. co znaczy. ile znaczy. w formie zarówno pozytywnej jak i negatywnej. chciałabym aby ludzie potrafili powiedzieć prosto w twarz o tym co im nie pasuje, co lubią, co chcieliby by zmienić, zamiast chować się po kątach myśląc, że niczego nie można zauważyć, słysząc jednocześnie co chwila własne imię i widząc ukradkowe spojrzenia. takie to trudne obrazić patrząc prosto w oczy? ludzie przynajmniej zachowaliby jakąkolwiek twarz. bo jak inaczej wymagać szacunku, samemu go nie okazując ? żenującym dla mnie jest podejście niektórych ludzi do życia. lekkie, bagatelizowane. z łatwością ocenia się innych. a ocenić siebie? trudniej prawda? nikt nie jest bez winy. ja również. szkoda tylko, że niektórzy są tak zapatrzeni w samych siebie, że czyny innych wydają się im formą plagiatu ich osoby? tak. bo w końcu 'ja jestem wyjątkowy. to ja mam większe problemy a inni tego nie rozumieją.' powtarzane 1000 razy wpaja się w psychikę. i mimo różnego podejścia do samego siebie, środowisko które sami sobie tworzymy nigdy do końca nie poprzestanie być 'naszym światem'. bo trudniej jest wyjść z przyzwyczajeń, zmienić punkt widzenia. przecież tak jak jest teraz najbardziej nam odpowiada. ludzie to z natury leniwe istoty. także i w tym przypadku. łatwiej jest obwiniać innych, pomijając samego siebie i własne czyny. gubimy się w zależnościach, które zawsze będą występować w obecnym świecie. koło zatacza się nieustannie. nie jesteśmy w stanie wyjść poza nie. niemożliwe. ale to i tak zbyt głęboki temat. i zbyt przełomowy dla większości 'szarej masy'.
nie wszytko do czego jesteśmy święcie przekonani, musi być prawdą. 
ale po co o tym pamiętać i się zastanawiać.

osobiście jestem ciekawa czy sytuacja trwająca już od kilku miesięcy znajdzie wreszcie rozwiązanie. ale jakoś nie specjalnie mi już zależy. uodparniam się. powoli ale jednak. najwyżej mój grafik nie będzie uwzględniał spędzania czasu w ten sposób, jednak nie ubolewam. nie za taką cenę. pozostanie obcymi dla siebie osobami jest przecież jakąś opcją. chyba obecnie najkorzystniejszą i najbardziej możliwą.
ha ha ha. ciekawy przebieg wydarzeń jakby nie patrzeć. ale nie mogę powiedzieć, że jestem zaskoczona. 
nie jestem taka głupia za jaką mnie masz. sama mnie tego nauczyłaś ♥ 

uwielbiam myśleć leżąc na podłodze. dywan mam miękki i przyjemny w dotyku.

~  . . .  ~

dni standardowe. dziś zdychałam. wczorajszy wieczór nie był przyjemny. nie lubię pytań o moje samopoczucie od ludzi, dla których wiem że nic nie znaczę i którzy oczekują jedynie nowinek. a więc nigdy nie dzieje się nic i niech tak pozostanie.
jutro targi szkół. jestem już określona, ale przejść się mogę.
no i jutro urodziny głupola ♥ myślę, że to iż są między nami tylko 2 dni różnicy jakoś wpływa na to wszystko. znów dostaniesz oklepane życzenia, bo ja ich składać nie umiem ale pamiętać będę zawsze ♥

zaczęłam pisać nowe opowiadanie. mrrr. myślę, że póki mam jako taki pomysł i chęci, szkolne przerwy zagospodaruję w sposób pożyteczny.

~ mój nowy skarb właśnie został zamówiony ♥ nie mogę się doczekać.

listening to:
~ the GazettE - Defective Tragedy
~ the GazettE - MOB 136 BARS


day 52-53.

~  . . .  ~


chyba nie muszę dodawać kogo to logo.
przesłuchując ich dyskografię, nie mogę wyjść z zachwytu i podziwu. znam ich już od ho ho, ale jakoś nigdy nie miałam czasu na przesłuchanie większej ilości piosenek, niż te które często wpadały mi w ucho. teraz też go nie mam, ale pieprzyć to. oni są warci poświęcenia wszystkiego i zasłuchania się. określić ich muzykę ? nie da się. nie można ich zaszufladkować, co czyni ich wyjątkowymi. przez ostre dźwięki gitar, dynamiczną perkusję, głęboki bas, po delikatne klawisze fortepianu i cichy szept skrzypiec. każda piosenka do indywidualne dzieło, z własną historią i uczuciami jej towarzyszącymi. trudno to tu opisać... cały dzień dziś słucham tylko ich. analizuję, dzielę... uwielbiam rozbierać muzykę na elementy pierwsze. gitara prowadząca, rytmiczna, bas, perkusja... wyłapywanie linii melodycznych instrumentów. idealne zajęcie na długie noce. a przy piosenkach X'ów mam co analizować.

muszę odrobinę odświeżyć swój gust muzyczny. obecnie mam zastój. potrzebuję większej ilości zespołów, piosenek. niekoniecznie nowych. lata 80 i 90 z gatunku rocka i metalu... tak. to będzie dobre rozwiązanie. zapewne wyjdę poza Japonię, ale to później. na razie dobrze mi w tych klimatach. nie ciągnie mnie do innych krajów. 

" Art of Life " - ta piosenka to cudo i kunszt sam w sobie. poezja zapisana w nutach. arcydzieło liczące sobie 34 minuty ♥ tekst to całkowite odzwierciedlenie rzeczywistości. moim skromnym zdaniem jest to jedna z najlepszych piosenek jaka kiedykolwiek powstała.

dziś o muzyce, ale to główny temat ostatnich dni u mnie. sięgam do korzeni, bo je warto znać.

~  . . .  ~

dziwne wydarzenia ostatnich dni. dziś 3 pogrzeby. 
"z pyłu gwiezdnego powstałeś, w pył gwiezdny się obrócisz."
zaczyna się ?

nienawidzę kościołów. wielbię stanie nieruchomo przez 2h. naprawdę. fajne jest też milczenie gdy wszyscy się modlą i śpiewają. ale to nie moja sprawa. mi nie jest potrzebna do życia wiara w jakieś wyższe bóstwo. wolę mój trzeźwy umysł od bajek o miłości bliźniego i bezinteresowności. pozdrowienia dla mojej przyszłej etyki i filozofii.
muszę znaleźć i wstawić tu coś, co zakrawa się pod materiał do kabaretu. "niebezpieczne znaki - uważaj katoliku!" - padłam dziś widząc ten plakat. ok. nie ma to jak uznawać yin yang za znak szatana. lol. pozdrowienia dla ludzi 'normalnych'.

ciekawie musiałam wyglądać spacerując poboczem jednej z głównych ulic mojej okolicy, wymachując dłońmi do rytmu. ale cóż. magia 'Art of Life' i gitar Hide i Paty.

wracam do muzyki kojącej uszy i umysł.

listening to:
~ X JAPAN - Voiceless Screaming
[+ reszta albumu Jealousy]



day 46.

efekty dzisiejszego dnia.


dziś...
bardzo mile spędzony czas. jak zawsze z resztą w tym towarzystwie. czasem potrzeba takich długich spacerów, rozmowy o wszystkim i o niczym, odrobiny zrozumienia. jestem pewna, że o tą znajomość będę dbała jak najdłużej. bo mi zależy. jakby było inaczej zapewne przez te 3 lata kontakt by się urwał.
M. jesteś świetnym artystą. jestem pełna podziwu dla ciebie i twoich prac i będę to powtarzać w nieskończoność :D dziękuję za dziś, za twój czas. no i za lekcje z grafiki komputerowej. bardzo mi się przydadzą.
pogoda dopisała, choć było zbyt słonecznie. i tak. dziś mieliśmy upały. aż sama byłam zdziwiona. ale nie podobają mi się takie przeskoki temperatury. było zbyt ciepło...
pyszne ciasto, opychanie się słodyczami, oglądanie 'dziwnych teledysków'. lubię.
i miło było również zobaczyć F. jakby nie było, od zeszłego konwentu minął rok. tegoroczny chyba nie wypali, ze względu na koncert, który jest bodajże w tym samym terminie. a szkoda... może nadarzy się inna okazja. oby. w końcu wspólne tematy to podstawa, a takowe są.
jeszcze raz dziękuję ♥

model: Miyuki / Madame Rosa / [ja]
obróbka: together

z tej sesji pojawi się więcej zdjęć. tylko jeszcze nie wiem gdzie i kiedy.

tymczasem przede mną jeszcze 4 dni wolnego. błogosławić rekolekcje i mój ateizm.
myślę nad czymś... ale nie jestem pewna. zobaczę i ustalę co trzeba.

listening to:
~ Plastic Tree - 真っ赤な糸



day 43-44-45.

ujęcia dzisiejszego wieczorno/nocnego spaceru. nie mogłam wytrzymać w domu, który stawał dziś na głowie. niech sobie robią generalne porządki, ale beze mnie. szczególnie jeśli o ubraniach mowa.

zastanawia mnie fakt, jak mocno dążymy do destrukcji. jak bardzo sami pozbawiamy się środków do życia. nowe osiedla, domy, inwestycje, zakłady, budynki... nigdy nie byłam zwolenniczką tez ekologów ale gdy patrzę jak bardzo ludzie niszczą, to co jest nam dane tylko raz, jest mi wstyd za to, że urodziłam się człowiekiem. jesteśmy wstrętnymi pasożytami. w dziejach Ziemi może i nie znaczymy wiele, bo w końcu nasze istnienie to tylko ułamek lat, jakie ma wszechświat ale to dzięki naszym poczynaniom chociażby ta planeta umiera. spacerując dziś zarówno przez pola, las, osiedla mieszkalne znów analizowałam. zawsze tam gdzie pojawiał się człowiek, był też asfalt, kamienie i rozjeżdżone drogi. była masa śmieci i dymu. rasa ludzka to chyba jedno z najgorszych przekleństw jakie pojawiły się w drodze ewolucji. ale i tak zbyt mało osób ma czas aby stanąć i popatrzeć do czego tak naprawdę zmierzamy. bo po co... w końcu trzeba inwestować, kupować, sprzedawać, produkować... handel nakręcają bezmyślni konsumenci. o zgrozo... tych jest statystycznie 75% ludności świata. a potem nagle przyjdzie wielkie przebudzenie. wmiesza się w to polityka, akcje społeczne etc. i znów nic tak naprawdę się nie zrobi. bo po co... to nieopłacalne dla rządów. po co zmieniać coś, co przynosi wystarczające zyski ? tylko podniesiemy jeszcze cenę benzyny i innych produktów... ludzie to ślepe pasożyty. nie widzą że za jakiś czas to wszytko tak po prostu się skończy. ale 'to mnie nie dotyczy, sprawa dotknie dalsze pokolenia' i tak powtarzane jest od kilku stuleci.
jedno jest pewne... zgliszcza i pozostałości po rasie ludzkiej, które pod wpływem czasu obrócą się w proch, będą musiały wyglądać co najmniej 'artystycznie'. na myśl przychodzi mi film "Jestem legendą"... idealne odzwierciedlenie przyszłości. to nie jest science-fiction.

tyle z dzisiejszego 'ja we wszechświecie'.

zdjęcia są mojego autorstwa.

poprzednie dni nie należały do przyjemnych. zmęczenie towarzyszy mi 24/7 ale to i tak nie jest najgorsze... nienawidzę monotonii. naprawdę. najgorszym jest, że nawet jeśli chcę, to nie mogę zwalczyć jej tak jakbym planowała.

może i to nie było dla niej przyjemne ale lepiej zapobiegać niż leczyć. ja nie potrzebuję jej w swoim życiu, ona tylko musi sobie uświadomić, że nie potrzebuje mnie. dobrze że sprawa jest wyjaśniona. nie chcę tracić czasu na tworzenie relacji z kimś, z kim nie czuję żadnej więzi... a ja to potrafię wyczuć. i wiem kiedy się wycofać. nie lubię męczyć się tylko dla tego, aby zachować jakiekolwiek pozory. czysta ekonomia. kolejna przywara ludzka. i nie. nie jest mi przykro z tego powodu. nie zadziałają na mnie zdania 'nie znasz mnie. ja pomogę ci się zmienić. musisz tylko...'. nie. ja nie chcę się zmieniać tak jak życzą sobie tego inni. i nic nie muszę. mogę. a 'móc' nie zawsze równa się 'chcieć'. irytuje mnie taka postawa. bo na tym świecie nie ma bezinteresowności. altruizm to przecież ukryty egoizm.

 trochę inaczej ma się sprawa, gdy mi zależy... ale to inna bajka. i zupełnie inna sytuacja. nie na teraz. i trochę mi... nie wiem. przykro ? bo liczę na choćby krótką odpowiedź na gg ? nie wiem. nie chcę być nachalna. naprawdę.

a jutro... zapowiada się ciekawy dzień z panem M. ale efekty dopiero w najbliższych dniach.
jestem ciekawa jak tak u ciebie głupolu ♥
tymczasem zasypiam.

listening to:
~ Plastic Tree - 空中ブランコ


day 40-41-42

ok. chodzę do szkoły ! to z nowości. tylko dziś nie byłam bo miałam konkurs chemiczny.
ostatnimi czasy sama się dziwię ilości godzin które spędzam w domu. nie specjalnie oczywiście.
poważne konkursy = przygotowanie
przygotowanie = osłabiona odporność
osłabiona odporność = choroba
choroba = dom/łóżko
i koło się zatacza.
w nauce się nie opuszczam, a nawet niekiedy idzie mi lepiej. przyjemny paradoks.
tyle o szkole i przypuszczeniach innych dotyczących moich 'celowych wagarów'.

dziś... rano mdlałam. nienawidzę tych zawrotów głowy i cieni przed oczami. na konkursie zdarzyło mi się to chyba dwa razy podczas testu teoretycznego. co do konkursu to przygotowana byłam wątpliwie, więc wynik jest jaki jest. nie jest jednak tragicznie. nie nastawiałam się na to poważnie. nie mam już sił po biologii. w zasadzie teraz żyję tak... bezosobowo. muszę poświęcić uwagę przygotowaniu do testów i codziennym sprawom. nie planuję już niczego większego. i tak nie miałabym na to sił.
podobają mi się praktyczne ćwiczenia w laboratorium. bardzo. doświadczenia to świetna sprawa. ubolewam nad tym, że przez brak czasu w szkołach się od nich odchodzi.
+ ciekawym jest spotkać tyle znajomych twarzy po kilku latach. moja nienawiść do tej dziewczyny nie zmalała ani o jeden procent. a ona wgl się nie zmieniła. dalej wygląda na 10/11 lat :D


kawa to cudowny wynalazek natury. przyprawy korzenne również. a w połączeniu...


chyba zaczynam się martwić. może i dziwne w moim przypadku, ale brak znaku życia od osoby, która mimo iż jest mi mało znajoma, a na której mi w jakiś sposób zależy, powoduje u mnie dziwne myśli. albo może po prostu chodzi o czas... nie wiem. nie chcę być nachalna, bo sama tego nienawidzę. ale... to inny przypadek. w to chyba chcę się zaangażować...
no i brakuje mi tych rozmów. to muszę przyznać.
Hime... jesteś gdzieś tam jeszcze ?
[przepraszam, jeżeli wyda ci się to głupim..]


listening go:
~ the GazettE - Defective Tragedy

day 39. / THE DECADE

-  dziś notka informacyjna + THE DECADE.  -

GOODS

+ mnóstwo plakatów, płyt, torebka też się znalazła.

 SETLIST
  1. Miseinen
  2. Akai One Piece
  3. Haru ni chirikeri, mi wa kareru de gozaimasu
  4. 舐~zetsu~
  5. Psychedelic Heroine
  6. SWALLOWTAIL ON THE DEATH VALLEY
  7. Ganges ni Akai Bara
  8. Sumire
  9. Kare Uta
  10. Cassis
  11. THE $OCIAL RIOT MACHINE$
  12. Ruder
  13. VERMIN
  14. VORTEX
  15. HEADACHE MAN
  16. IN THE MIDDLE OF CHAOS
  17. Filth in the beauty
Encore
  1. Ride with the ROCKERS
  2. Nausea & Shudder
  3. Juuyonsai no Knife
  4. Doro darake no seishun
  5. Anata no Tame no Kono Inochi
  6. Kantou Dogeza Kumiai
  7. LINDA~candydive Pinky heaven~
Encore 2
  1. Wakaremichi
  2. Shunsetsu no Koro 
o mój boże... zagrali Zetsu, Cassis, Ruder i Juuyonsai no Knife! ♥  ile ja bym dała, żeby móc to usłyszeć na własne uszy, na żywo.

relacja z THE DECADE TU 
kilka nowości:
  • album DIVISION --> 29.08.2012
  • OMEGA DVD --> 09.05.2012
  •   DIVISION tour will start in October 2012.
  • HERESY tour will start in July 2012.


NEW LOOK



przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać.
Uruha, wyglądasz... *__*

+ pan Superstar powrócił na twitter'a i założył fb 
nie ma to jak jego posty o robieniu prania o godzinie 3 nad ranem.
+ znalazło się coś o białej bieliźnie i kto tam wie co jeszcze.
i Ruki też spostrzegawczy jest :D.

dobra. koniec spamu na dziś. więcej: TUMBLR

a co mogę dodać od siebie. Kocham Was. Dziękuję za wszystko.
10 lat. obyście trwali jak najdłużej.

nie rozdrabiam się o dzisiejszym dniu. i tak żyję opisanymi wyżej wydarzeniami. idę odpisywać na zaległe wiadomości.
+ zaczynam przekonywać się do Acid Black Cherry

listening to:
~ Acid Black Cherry – 蝶

 kocham PV do tej piosenki.

day 37-38.

ha ha ha. co może sprawić, że nawet ja poczuję się jak nic nie znaczący członek 'masy' ? no ciekawe. ostatnimi czasy ludzi traktuję z wielkim dystansem, szkolne oceny to dla mnie nie problem, kąśliwe uwagi puszczam mimu uszu...
a jednak coś jest. bardzo wielkie COŚ. coś co wczoraj sprawiło, że większość mojego świata znów się posypała.
czym jest to coś ?
otóż wynikiem olimpiady biologicznej.
to wcale nie był cios. nie no absolutnie... bo po co się czymś takim przejmować. szczególnie gdy widzi się swoje nazwisko w wąskiej grupie osób, które nie zakwalifikowały się do tytułu laureata. zwłaszcza gdy był to chyba jedyny cel, w kierunku którego włożyłam aż tyle wysiłku...

ha ha ha. obecnie chce mi się już tylko śmiać.
może i umiem więcej niż 9/10 mojej szkoły razem wzięte. może i zyskałam już 10 dodatkowych punktów do wymarzonej szkoły. może i mam doskonałe podstawy. może i była to tylko forma sprawdzenia. która za dwadzieścia lat będzie miała duże lub żadne znaczenie...
to że jest mi żal, to mało powiedziane.
ale co z tego...
nienawidzę swojego przerostu ambicji, bo przegrane wyglądają zawsze tak samo.
no tak... chyba nie mam w tym temacie nic więcej do dodania.
trochę potrwa zanim się z tego wszystkiego otrząsnę.

słowa "rozumiem, przykro mi." inni mogą sobie wsadzić głęboko w poważanie, bo prawda i tak jest taka, że tylko nieliczne osoby naprawdę rozumieją.
a zrozumienie przychodzi dopiero po przeżyciu czegoś podobnego.

"ale kurde, to był tylko głupi konkurs. nie marudź." --> tyle w temacie dzisiejszych komentarzy.
zresztą o kim jak mówię... o osobach dla których nie ma imprezy bez alkoholu, które nie mają w życiu celów i które mylą pojęcie muzyki z chałturą.

obecnie można rozpoznać u mnie przejawy chyba wszystkich możliwych negatywnych stanów psychicznych.

wczorajszy dzień to chyba jeden z najgorszych jakie kiedykolwiek przeżyłam. o poranku i popołudniu nie wspominam już wcale... dzisiejszy nie jest wcale lepszy. jutrzejszy również nie będzie.

~  .  .  .  ~

zdjęcie może i niezwiązane z niczym,
oprócz tego, czego obecnie słucham,
ale wielbię tu Ryutaro ♥


Ale przyznać muszę, że nastrój polepsza mi świadomość, że zespół pięciorga osób dla których jeszcze żyję właśnie obchodzi swoje dziesięciolecie. bo w Japonii mają już 10.03.2012.
zdanie "Kocham Was. Dziękuję za to, że jesteście." chyba w pełni oddaje ogrom sytuacji.
I'M A PROUD SIXTH GUN.

więcej spamu na tumblr + zapewne jutro powstanie tu gigantyczna notka, bo dziś już nie mam sił.

z teraz potrzeba mi albo snu, albo rozmowy z kimś mi bliskim, albo dobrego yaoi. cały dzień czegoś sensownego szukam i nic. i dochodzę do wniosku, iż niektórzy ludzie nie powinni umieszczać swoich wątpliwych twórczości w Internecie, przed wcześniejszym ich niezbetowaniem. bo to aż w oczy kole.
a może sama coś naskrobię teraz...
mam pomysł na dłuższe opowiadanie na podstawie mojego dzisiejszego anu (o zgrozo, nie związanego z j-rock'iem, co więcej Japonią) i krótszego one-shota.
ale i tak skończy się zapewne na śnie.

listening to:
~ Plastic Tree - 雪月花