Dark side in my heart is...

Jestem po trzech prawie nieprzespanych nocach, a wciąż funkcjonuję. 3h snu na dobę. Sukces i magia kofeiny. Ostatnimi czasy znów zabrałam się za wyniszczanie mojego organizmu. Tak dla zabawy. U mnie stan regeneracji nie trwa dłużej niż 2-3 dni. Potem źle się czuję, gdy brak mi osłabienia. Jestem do niego aż nadto przyzwyczajona. Czyli obecnie uskuteczniłam bieganie, brak snu, powodowanie bólu głowy myślami i wspomnieniami, oraz jeszcze jeden urokliwy sposób, o którym wspominać teraz nie mam zamiaru. 

Wakacje mijają mi tak kreatywnie, iż praktycznie z niczego co robię, nie jestem zadowolona. Ale jak tu być zadowolonym z marnowania czasu? Mogłam faktycznie pomyśleć o pracy lub chociaż wolontariacie. Teraz tym bardziej tracę siły i ochotę przez 'nic nie robienie'. Bo ileż można odświeżać dash'a na tumblr... W planach na dziś rysunek, nauka chińskiego i zabawa w photoshopie, którą notabene już rozpoczęłam. Plusem jest całkowite pozbycie się komputera stacjonarnego, przeniesienie wszystkich plików, podczas których przeglądania umierałam ze śmiechu i zyskanie dodatkowego miejsca na biurku. Kocham mojego lapka, przy którym już całkowicie zniszczę sobie kręgosłup.

W weekend wyjazd do rodziny. Nie udało mi się przekonać rodziców, iż sama w domu bym sobie doskonale poradziła. Cóż... haha. W sumie to i tak jestem ciekawa jak się sprawy potoczą [zwłaszcza w jednym przypadku]. Dla mnie to wszystko i tak nie ma już większego znaczenia. Czyż nie dostałam jasnych sygnałów? :>
Jeśli ktoś z czytających chciałby spotkać się w ten weekend w Kielcach to z chęcią znajdę trochę czasu.

~  . . .  ~



Zdjęcia robione dziś o wschodzie słońca.
Uczę się gradientów.


Noc, późne wieczory i wczesne poranki to moje ulubione pory dnia. Idealne na spacery, idealne na przemyślenia. Robiąc te zdjęcia i potem leżąc w łóżku wróciłam myślami do okresu października/ listopada 2011. W sumie te dwie piosenki przywróciły wspomnienia i dawne odczucia [I i II] Nie wiem co tak niezwykłego jest dla mnie w deszczowych, jesiennych wieczorach, ale już za nimi tęsknię. Za kubkiem gorącej kawy doprawionej goździkami, cynamonem, gałką muszkatołową, polanej bitą śmietaną i posypanej płatkami czekolady, którą zwykłam była pić każdego dnia. Nawet teraz gdy mam taki sam kubek przed sobą, nic nie oddaje dawnego nastroju. Brakuje mi chłodu, wilgoci w powietrzu, wszechogarniającej senności. Melancholii, która nagle spowija wszystko dookoła. Dlatego tak bardzo duszę się podczas lata. Za dużo słońca, ciepła, energii. Za dużo pochopnych decyzji, nierozwiązanych spraw. Mi tego nie potrzeba. Późna jesień, wczesna zima. Ciepły koc, puchate buty, kominek, zaciągnięte zasłony w oknach salonu, laptop, książka lub szkicownik. Wspomnienie ponad tygodnia choroby i możliwości zrealizowania tego wszystkiego. Samotność w takich dniach działa na mnie naprawdę kojąco. Pamiętam złudne wrażenie padającego śniegu. Chcę znów ten okres. Z listopadem i grudniem 2011 już zawsze będzie mi się kojarzyć Ao no Exorcist, wyczekiwanie na środowe lekcje dodatkowego angielskiego, postać K i jej niesamowicie długich włosów. Z tego wszystkiego zaraz stworzę sobie swoją własną jesień i zimę. Poproszę tylko o mgliste poranki, chłód i nikłe światło lampionów.

~  . . .  ~

Siostra zaparzyła mi dzbanek mięty. Może mi jeszcze kupi ciasteczka, którymi ostatnio tylko się żywię?
Wracam do moich nikłych planów.
Chęci nieprawdaż? Wspomnienie nocy.

listening to:
~ Rookiez is Punk'd - In my world
[osobiście kocham wszystko w tej piosence]


edit:


NIE, NIE, NIE!
Versailles co się dzieje?!
JAKIE ZAWIESZENIE?!

Nie ma to jak pokochać zespół tuż przed ich zawieszeniem/zakończeniem działalności.
Nie mam słów...
Proszę.. niech to będzie tylko głupie zhackowanie strony. Proszę.

I cannot.. .

W sumie.. to powinnam już spać, bo jutro się z łóżka nie zwlokę. Problem w tym że zupełnie mi się nie chce. Tak jak i wielu innych rzeczy znacznie mi się odechciewa. Stan lenistwa ogarnął mną zupełnie. Już od samej chwili przebudzenia marzę o powrocie do mar sennych. Stan zawieszenia pomiędzy dwoma rzeczywistościami... dziś do godziny 11. Wszystko byłoby piękne i cudowne, gdyby nikt mnie potem nie zwlekał z łóżka 'bo obowiązki', 'bo spotkania', 'bo zrób to czy tamto'. Mam dość. Aktualnie jestem niesamowicie zirytowana faktem wpieprzania się w mój grafik. Jak chcę się zamknąć w pokoju, to znaczy się chcę się zamknąć w pokoju, a nie znów latać do BBa jak głupia. Kolejne badania. Tym razem słuchu. Ciekawe jak tam poziom mojej głuchoty... Haha. I tak w poczekali będę mieć słuchawki na uszach. Cały jutrzejszy dzień przetracę na latanie [na dodatek z siostrą] po mieście i załatwianiu beznadziejnych spraw. Jak nie uszkodzę kogoś po drodze, to można to będzie nazwać sukcesem. Już dziś jadę po ludziach gdy tylko usłyszę swoje imię i zaraz 'prośbę' o zrobienie czegoś. Nie znaczy nie. Nie jestem dziewczynką 'na usługi' kurwa.


Ostatnio trochę uciekam od komputera. Co prawda jestem tu codziennie, ale z mniejszą częstotliwością. Odpoczywam od tego wszystkiego. Zabrałam się za kończenie projektów portretów kilku osób, no i za własną postać. Czas stworzyć własne ołówkowe dziecko. Zarysy mam gotowe. Proporcjonalne rozłożenie postaci to katorga. Zupełnie nie ogarniam rysunku bryłowego. Nie lubię. Czas też skończyć smoki.
Wreszcie mam czas na uporządkowanie swojego pokoju. Miałam straszny bajzel w przyborach rysunkowych. Teraz się już odnajduję. A ile cennych skarbów znalazłam. Nowe kałamarze z atramentem, arkusze kalek... I tak muszę odwiedzić sklep dla plastyków.


A tak wgl to dostałam się tam gdzie chciałam! Kopernik dziwki! W jednej z 3 najlepszych szkół na całe BBa i okolice obecnie znajduje się już moje nazwisko i jestem z tego niezmiernie zadowolona. I z tego kogo tam zobaczę również. A przynajmniej w 3 przypadkach. Ciekawa jestem pseudo spotkań klasowych, ale cóż.. fb nie mam więc nie istnieję ^ ^"


~  . . .  ~




Kurs chińskiego jednak ruszył. Co prawda nie było mnie na pierwszej lekcji, ale to się wytnie. Dziś całe popołudnie spędziłam na nauce znaczków, wymowie, akcentowaniu etc. Podoba mi się coraz bardziej. W sumie będzie to dobrym przygotowaniem przed lektoratem w roku szkolnym. Chciałabym się zabrać za ten język na poważnie. Wiem, że kiedyś może mi się przydać. 
Jeśli ktoś z okolic Bielska-Białej były zainteresowany to pisać! Wciąż zbiera się grupa.


~  . . .  ~


Niewiarygodne jak myśli potrafią namieszać. Stany w których znajdowałam się przez ostatnie dni nie były przyjemne. Ślady po nich również nie są. Hah... najgorsze w tym wszystkim jest to, że robię to celowo. Celowo wyszukuję takich czynników, które to wszystko powodują. Śmieszne że czasem chciałabym w tym zostać. Powrócić do tego co było kilka miesięcy temu. Do izolacji, samotności, zamkniętego pokoju... Znów za jedynego towarzysza do rozmów mieć samą siebie lub psa. Dziwne. To nigdy nie przestanie we mnie siedzieć. Niemożność sklasyfikowania i opisania tego wszystkiego tym bardziej nie pomaga. Bo nie potrafię odpowiedzieć na pytanie 'co jest źle'. Patrząc od strony przeciętnego obserwatora nie ma podstaw do tego aby źle było. A jednak... Niewypowiedziane słowa lub i za duża ich ilość. Nierozwiązane spory i wciąż tworzenie nowych. Niechęć i zarazem pożądanie czegoś nowego. Brak zaufania. Brak komunikacji... Wcale nie jest ze mną dobrze. I jeszcze długo nie będzie.


Odechciało mi się nawet spełnienia jednej z rzeczy, o której kiedyś uparcie myślałam i która ma dojść do skutku. Bo obawiam się, że konsekwencje nie będą takie kolorowe. Nie chcę znów ranić... Paradoksy.


Słuchanie twojego głosu przez ostatnich kilka dni każdego wieczora dziwnie na mnie wpływa. Odrobina ukojenia. Jak zwykle prawie się nie odzywam. Ty mówisz. Ale lubię twoją barwę głosu. Sposób w jaki się śmiejesz. Beznadziejne deklaracje i zapewnienia o rzuceniu plenia. Chwile w których na moment otwieram się przed tobą. To urocze pytanie 'Ale chłopcy?' wciąż się gdzieś kołacze. Nie wyleczyłam się. Nie wyleczę. Jesteś ważna i zawsze będziesz. I może się to wydawać śmiesznym... A z resztą. Nie chcę zapomnieć. Nie chcę. Nocna rozmowa z 28 stycznia. Wciąż jestem ciekawa czy pamiętasz... 'Mogło być inaczej. Gdybym tylko wiedziała.' Cóż.. ja pamiętam. Tylko to już nieważne. Już się z tym pogodziłam. Niech zostanie jak jest. Bądź szczęśliwa to i ja będę. Nie ważne ile nas dzieli.


Zbyt dużo komplikacji. Zbyt dużo myśli. Jestem tym zmęczona...
Kim była ta dziewczyna z wczorajszego popołudnia ?
listening to:
~ the GazettE
~ The Veronicas - Untouched

The finale.

Koniec. Uroczy koniec. Koniec szkoły. Koniec udawania. Koniec patrzenia na te puste twarzyczki. Koniec tworzenia odpowiedzi na głupie i zbędne pytania. Koniec z wrzaskiem na szkolnych przerwach. Koniec z większością beznadziejnych 'znajomości'. Koniec z poziomem, który poziomu nie trzymał. Koniec z samokontrolą. Koniec z uważaniem na słowa. Koniec ze sztucznym uśmiechem. Koniec. Koniec z tym wszystkim. KONIEC KURWA! Kocham ♥

Stanę na nogi. Odpocznę. Zmienię coś? Chcę. Bez większości ludzi których znam. Nie będę żałować. Haha. Nie będę. Zakończenie kolejnego etapu. Jak zawsze. Cieszę się. Kurewsko się cieszę. Koniec z wakacyjnymi rytuałami. Tego nie będzie i tego nie chcę. Muszę w końcu sama zadbać o swoje ego. Bez zbędnych nadwyżek. Lista plusów i minusów wynosi 0. Stworzę kilka nowych rzeczy. Muszę wyjść z obecnego stanu. To brzmi beznadziejnie i patetycznie, ale cóż... Jestem już tym zbyt zmęczona. Pozostają mi jedynie 2 możliwości, a z pierwszej nie chcę póki co korzystać. Wolę marne marzenie, że jakoś mi się uda. Jakoś... cel uświęca środki. Chciałabym móc powiedzieć, że monotonia jest mi odległą. Ale to tylko słowa. Oby nie były puste, jak umysły niektórych.

~  . . .  ~

A więc... wakacje rozpoczęte. Od razu pracowicie. Papiery do szkoły złożone. Boję się. Trochę. Ale czekam 'spokojnie' do 5. Ten tydzień powinien być zajęty. Jutro rozpoczynam kurs chińskiego! Nie jest to japoński, ale myślę że i tak będzie przydatny. Całe wakacje, każdy poniedziałek. Potem być może kontynuacja w roku szkolnym. Zobaczymy jak będą miały się plany na uczelni. Wtorek wypad na ciuchy. Środa... tak! Wreszcie! Chcę wreszcie 'być' nie tylko słowem pisanym i marnym obrazem z kamerki na skype. Nie mogę się doczekać tych wspólnych dwóch tygodni. Wielbię moich rodziców za zgodę na ten wyjazd. Hue hue. Długie noce, spacery, maratony filmowe. Tak, tak. Miyuki tworzy opowiadania w swojej głowie :> Może potem więcej opowiem. A może nie.


~  . . .  ~


Wczorajszy czas [wieczór/noc] też trzeba przyznać, że do udanych należał. Ognisko pod lasem, które skończyło się na mało udolnym rozpalaniu grilla u kumpla ma swoje uroki. Wreszcie trochę zabawy, w co najlepsze, dobrym towarzystwie [nie licząc 1 wyjątku]. + dodatkowo ledwo przespana noc z ciągłym tekstem "NIE SPAĆ", który notabene nie chce zejść mi z łydki. Lubię. Ciekawe jak to będzie z nadchodzącą sobotą :>





Powiedzmy, że reszta zdjęć jest zbyt kompromitująca aby ją tu umieścić.
Moja twarz 'na co dzień' + część udanej ekipy.
W sumie cieszę się, że z dwójką z tych osób idę do tego samego LO.
Dziękujemy, chcemy więcej!

Przy obróbce używałam jednej akcji.
Zdjęcia robione przez naszego stałego fotografa.
Dziękujemy S. ♥


NO TO WSZYSTKIM ŻYCZĘ
UDANYCH WAKACJI!

~  . . .  ~

Wyimaginowane zachody słońca, gładko przechodzące w noc. Chwile. Przyjemne chwile. Jedynie chwile [?]

- I nad nami świeci piękny księżyc w nowiu.
- Ale księżyca w nowiu nawet nie widać.
- To wszytko przez ten zmierzch!
~ Dziękuję.




listening to:
~ the GazettE - THE SUICIDE CIRCUS