day 52-53.

~  . . .  ~


chyba nie muszę dodawać kogo to logo.
przesłuchując ich dyskografię, nie mogę wyjść z zachwytu i podziwu. znam ich już od ho ho, ale jakoś nigdy nie miałam czasu na przesłuchanie większej ilości piosenek, niż te które często wpadały mi w ucho. teraz też go nie mam, ale pieprzyć to. oni są warci poświęcenia wszystkiego i zasłuchania się. określić ich muzykę ? nie da się. nie można ich zaszufladkować, co czyni ich wyjątkowymi. przez ostre dźwięki gitar, dynamiczną perkusję, głęboki bas, po delikatne klawisze fortepianu i cichy szept skrzypiec. każda piosenka do indywidualne dzieło, z własną historią i uczuciami jej towarzyszącymi. trudno to tu opisać... cały dzień dziś słucham tylko ich. analizuję, dzielę... uwielbiam rozbierać muzykę na elementy pierwsze. gitara prowadząca, rytmiczna, bas, perkusja... wyłapywanie linii melodycznych instrumentów. idealne zajęcie na długie noce. a przy piosenkach X'ów mam co analizować.

muszę odrobinę odświeżyć swój gust muzyczny. obecnie mam zastój. potrzebuję większej ilości zespołów, piosenek. niekoniecznie nowych. lata 80 i 90 z gatunku rocka i metalu... tak. to będzie dobre rozwiązanie. zapewne wyjdę poza Japonię, ale to później. na razie dobrze mi w tych klimatach. nie ciągnie mnie do innych krajów. 

" Art of Life " - ta piosenka to cudo i kunszt sam w sobie. poezja zapisana w nutach. arcydzieło liczące sobie 34 minuty ♥ tekst to całkowite odzwierciedlenie rzeczywistości. moim skromnym zdaniem jest to jedna z najlepszych piosenek jaka kiedykolwiek powstała.

dziś o muzyce, ale to główny temat ostatnich dni u mnie. sięgam do korzeni, bo je warto znać.

~  . . .  ~

dziwne wydarzenia ostatnich dni. dziś 3 pogrzeby. 
"z pyłu gwiezdnego powstałeś, w pył gwiezdny się obrócisz."
zaczyna się ?

nienawidzę kościołów. wielbię stanie nieruchomo przez 2h. naprawdę. fajne jest też milczenie gdy wszyscy się modlą i śpiewają. ale to nie moja sprawa. mi nie jest potrzebna do życia wiara w jakieś wyższe bóstwo. wolę mój trzeźwy umysł od bajek o miłości bliźniego i bezinteresowności. pozdrowienia dla mojej przyszłej etyki i filozofii.
muszę znaleźć i wstawić tu coś, co zakrawa się pod materiał do kabaretu. "niebezpieczne znaki - uważaj katoliku!" - padłam dziś widząc ten plakat. ok. nie ma to jak uznawać yin yang za znak szatana. lol. pozdrowienia dla ludzi 'normalnych'.

ciekawie musiałam wyglądać spacerując poboczem jednej z głównych ulic mojej okolicy, wymachując dłońmi do rytmu. ale cóż. magia 'Art of Life' i gitar Hide i Paty.

wracam do muzyki kojącej uszy i umysł.

listening to:
~ X JAPAN - Voiceless Screaming
[+ reszta albumu Jealousy]



0 komentarze:

Prześlij komentarz