day 64 - 65.

~  . . .  ~

fakt: mimo iż nauka zawsze jest moim priorytetem to uwielbiam wszystkie dni od niej wolne, a konkretnie dni wolne od szkoły, wszystkich ludzi, wrzasku podczas przerw, durnych docinek, pustych dziewczynek etc.
taaak, ja kocham takie dni jak dziś. cisza przerywana jedynie dźwiękami nut. i żadnego piskliwego głosu nad uchem. raj.

ostatni raz tak długo spałam chyba rok temu... przyjemnie. wreszcie czuję się wypoczęta. brakowało mi tego od dobrych kilku miesięcy. mimo iż zasnęłam po 3 nad ranem, to 12 godzin snu całkowicie mi wystarczyło. no i kawa do tego ♥ czuję, że stres związany ze wszystkim jest mi obecnie odległy. nie chcę myśleć o egzaminach, listach przyjętych do szkół, sprawdzianach których mam xyz po powrocie i całej tej beznadziejności ludzkiej znajdującej się w szkolnych murach. chcę leżeć w łóżku ze słuchawkami w uszach, ciepłym kubkiem herbaty i zamkniętymi oczami. nie widzieć nikogo, kto mi potrzebny nie jest. dlatego nie planuję obecnie żadnych wyjść, wyjazdów, spotkań. może prócz zdjęć. po prostu cierpię na przerost irytacji związanej z ludźmi i ich zachowaniami. niektórzy chyba nie zdają sobie sprawy z własnego zachowania, całkowicie nieadekwatnego do wieku czy też sytuacji. ale to przecież 'ludzie stąd'. czego ja niby oczekuję. to raczej ja jestem dziwna, jak na ich standardy. może i jestem odludkiem społecznym, ale nie przeszkadza mi to specjalnie. wolę być taka jak obecnie, niż być jedną 'stąd'. ale swoją drogą i tak cieszę się że wylądowałam tu, a nie np. w Ck u rodziny. Łódź też by mogła być, ale nie jej obrzeża, więc tamtejsza rodzina też odpada. A tu jest... w miarę. Boże, dajcie mi zamieszkać w Krk lub Poznaniu... Albo wszędzie, byle nie w tak małej mieścince gdzie wszyscy to dosłownie jedna wielka rodzina i każdy każdego zna >.< Zawsze preferowałam miasta. Brakowało by mi tylko miejsc do długich spacerów.

Co do spacerów... deszcz to cudowny twór natury. Wczoraj 3 godzinny wieczorno/nocny spacer po okolicy był wybawieniem. Uwielbiam wędrówki po polach z parasolką w strugach wiosennej ulewy. Mój pies również nie narzeka mimo iż wody nie cierpi. Ale o tym już tu kiedyś było.

Tymczasem szybsze odpisywanie osobom, jest lepsze niż późniejsze nadrabianie zaległości. A i nowe kontakty są miłą sprawą. Siedzę sobie na laście i na zmianę przeglądam zdjęcia do przeróbki, za którą się za chwilę zabiorę. Chwilowe wytchnienie przed maratonem z anime. Wczoraj w nocy znów do tego wróciłam.

Drocell
wielbię tą postać ♥ 
~ My Fair Lady ~ nucę od wczoraj bez znudzenia.

po ponad III miesiącach przerwy wróciłam do Kuroshitsuji. oj, tego anime opisywać nie będę bo znają je już chyba wszyscy. tylko ja tak zwlekałam przez mój stary internet, a następnie zbyt dużą ilość przyswajalnego oglądania. z recenzją powstrzymam się aż do skończenia przeze mnie II serii. czyli jeszcze jakiś niecały tydzień? mniejsza. raczej nie wyrośnie ze mnie wielka 'tru' fanka, jednak owo anime bardzo mi do gustu przypadło. Soundtrack jest nieziemski zarówno w I i II serii.

listening to:
~ Kuroshitsuji II OST
~ Plastic Tree - Psychedelizm

0 komentarze:

Prześlij komentarz