day 60 - 63.
10th December 2011
photo by Catharinee
nie wiem co ja zrobiłam z folderem zawierającym zdjęcia z tamtego dnia, ale za chiny nie mogę go znaleźć. kurw... mam ich tylko garstkę. muszę napisać do K. może ona je jeszcze posiada. tymczasem jeśli chodzi o zdjęcia, to mam jeden pomysł, trochę dziki ale w zarysie wygląda ciekawie. czekam tylko aż K. przejdzie przez 3 turę antybiotyków. choroba to nic miłego... no i jest cieplej, a to się liczy przy tego typu zdjęciach.
zaczynam doceniać swoją chudość. baardzo doceniać. nie wyobrażam sobie siebie + 10 kg. nigdy. lubię mój wzrost [176 cm]. zwiększony metabolizm to coś idealnego. i co z tego iż inni mi to wytykają. nie odchudzam się bo nie muszę. laj laj. wielbię większość genów po moim ojcu. na dietach bym nie wytrzymała, patrząc na moje zamiłowanie do słodyczy. a i tak nie jem nic, gdy dużo się uczę. doliczając do tego stres i szybką przemianę materii... tak. uwielbiam. wystające kości biodrowe i obojczykowe ♥ mój fetysz. tyle o moim 'odchudzaniu się' aby wyglądać jak anorektyczka. inną sprawą są tylko i wyłącznie liczby.
mój jakże zajebisty skarb wczoraj do mnie dotarł ! może potem opiszę co i jak, bo mało czasu obecnie.
cieszę się jak głupia. jest idealny ♥ i wreszcie mi scrobbluje na last'a, którego swoją drogą odświerzyłam.
komuś bardzo przyda się kulturalna krytyka, bo to wręcz żałosne w XXI wieku. no ale jak się chce żyć w średniowieczu... japierdolę. niektóre jego teksty po prostu mnie zabijają. teraz jest to całkowicie inna osoba, niż ta z którą miałam kiedyś styczność przez ponad 2 lata.
dużo ostatnimi czasy analizuję. chyba ta cała powaga odnośnie mojej przyszłości tak na mnie działa, choć zawsze miałam skłonności do zamykania się w ciemnym pokoju, leżenia na dywanie i gadania w myślach do samej siebie. lubię to. uspokaja. najwyżej coś tu potem opiszę, przy odrobinie czasu podczas świąt, których i tak nie obchodzę.
listening to:
~ SUGIZO - KANON

0 komentarze:
Prześlij komentarz