There are no more punk heroes.

~  . . .  ~

Poprzednią notkę jednak zostawiam. Może potem coś zmienię. Teraz nie mam czasu ani chęci.

Wolne ma swoje plusy jak i minusy. Wolne z rodziną to głównie minusy. A u mnie na największy minus składa się jutrzejszy wyjazd w okolice Zakopanego, do rodziny, której w życiu na oczy nie widziałam. W sumie nic by się nie stało jakbym ich wgl nie poznała, ale cóż... Nie mam nic do gadania. Tak też więc przez 4 [?] dni będę męczyć się jeszcze bardziej niż obecnie. Pomysł z basenami termalnymi trochę mnie przeraża. Ewentualnie mogę siedzieć na leżaku w swetrze. Zawsze spoko. Ha ha... za swoje czyny trzeba płacić. Plusem są zgrane 4 odcinki House'a i koncert DIM SCENE na mp4. Nie mówię już jaką dla mnie męczarnią było wczorajsze wywalanie piosenek, aby uzyskać miejsce na owe wmv. Z 1000 mp3 zeszłam do 650. I więcej NIE MOGŁAM usunąć. Za bardzo jestem przywiązana do niektórych piosenek. Kocham jakość wyświetlania w tej mp4. Warto było wydać trochę więcej. Szczegóły lepsze niż na lapku ♥

Zapuszczanie przeze mnie włosów brzmi jak oksymoron. Nie ma szans przetrwać. Dlatego też pod wpływem impulsu wygoliłam w sobotę lewy bok włosów. Kawałek bo kawałek, ale o włosach jak Ryutaro mogę na razie zapomnieć. Choć i tak mi się podoba. 

W poniedziałek wybrałam się z Catharinee na zdjęcia.
To nic że było 40 stopni w słońcu. 3km spacer w długich spodniach love ♥
Ale lubię efekty.
A owe poniżej.






Jest ich wiele, wiele więcej, ale póki co dodaję tylko te, które udało mi się obrobić. Moja twarz na każdym zdjęciu.
Stare, opuszczone, wyniszczałe domy to cudowna sceneria pod zdjęcia.

~ .  . .  ~

Mój stan emocjonalny jest... nie ma go. Chyba nie chcę tu o tym pisać, bo i wiele się nie zmienia. Ostatnio tylko trochę otworzyłam się przed jedną, może dwoma osobami. W tym ta jedna jest znacznym powodem tego wszystkiego. Cóż za paradoks. Lubię paradoksy. Idealnie mnie odzwierciedlają. Nie chcę tego kończyć... mimo wszytko lubię ból z tym związany. I lubię udawanie, iż pewne słowa nie zostały powiedziane, że w tym wszystkim nie widać uczuć. Z resztą... jaką ja mam niby gwarancję, że pamięta. I tak na temat tamtego wieczora/nocy nie padły żadne słowa. Może to lepiej? Nie wiem. Mimo to rozrywa mnie jak o tym wszystkim myślę. Nie potrafię. Nie chcę. Nie mogę. Chcę żeby była. W jakikolwiek sposób. Ale żeby była, nawet jeśli jej grafik nie uwzględnia mnie. Nienawidzę siebie, jeśli chodzi o kwestię uczuć. Nawet sama tego wszystkiego nie rozumiem. Tym bardziej nie będę tłumaczyła tego innym. Zostańmy przy 'nie dzieje się nic'. To najbezpieczniejsze.

Tymczasem... brak mnie w internetowym świecie przez kolejnych kilka dni. Dziękuję, do widzenia.
Ciekawa jestem, czy ktokolwiek wgl czyta te zdania przeze mnie tworzone... Ok. Rozmyślania pozostawiam na inną porę dnia.


Jeszcze tylko 7 dni do wydania DVD z OMEGI !
tak, tak, tak! nie mogę się doczekać.
i chcę ten film dokumentalny o the GazettE, który leciał ostatnio w Fuji NEXT TV


~  . . .  ~




 ~ hide ~
WE STILL REMEMBER
...to już 14 lat...
niesamowici ludzie odchodzą zbyt szybko.


listening to:
~ the GazettE - Ganges ni akai bara

1 komentarze:

Vix pisze...

Eetto.. Ohayo :D. Nie wiem, czy pamiętasz tę Vix z one-shot'em AOI x KAI *uśmiecha się niepewnie*. W każdym razie dziękuję Ci za komentarz, który podniósł mnie na duchu. Przyznam się szczerze, że dopiero teraz przypomniałam sobie o osobach obserwujących (tak to jest, jak się wieki nie wchodzi na własnego bloga). No cóż... Nie wiem, czy będzie Cię interesować moje opowiadanie właściwe, lecz chcę poinformować, że na uzuku-aza pojawił się kolejny rozdział...
W wolnej chwili zapraszam ^ ^...
Pozdrawiam!
(www.uzuku-aza.blogspot.com)

Prześlij komentarz